
Między dźwiękami
Moja kolekcja nut na fortepian ponownie wzbogaciła się podczas Świąt. Mikołaj czyta marzenia jak z nut. Tym razem Eric Satie, The Beatles i Yaron Herman. Trzy światy, trzy epoki, trzy style. Doprawdy?
Uwielbiam chwilę spojrzenia na zapis utworów, które znam tylko ze słyszenia. Przyglądam się tym akordom i odkrywam, że tylko wydawało mi się, że wiem jak płynie i plącze się melodia, jakie towarzyszą jej dźwięki. Jakie są zwroty akcji, jakie zawieszenia, niedopowiedzenia, niuanse. Gdzie bas wkracza do akcji, jaka harmonia, jaka skala. To, co najważniejsze, dzieje się między dźwiękami.
Kiedy gram, przekonuję się, jak bardzo wyrafinowane są konteksty z pozoru prostych melodii. Jak przebój, każdy w swojej kategorii, czy to The Beatles, czy Satie, czy Herman, nie zaistniałby, gdyby nie miał tego z pozoru drobnego, nieomal niesłyszalnego podtekstu. Tła, drugiego i kolejnego wymiaru.
Drobne przesunięcie frazy, akcentu, wzbogacenie harmonii, nagły bądź subtelny krok w niespodziewanym kierunku.
Najpiękniejsza muzyka jest wielowymiarowa. O jej wyjątkowości decyduje nie tylko to, co słyszymy w pierwszej odsłonie, ale to, co kryje się pod powierzchnią, za rogiem, czego w pierwszej chwili nie słychać albo nie zwracamy na to uwagi.
Nie tracę przekonania, że na drodze do świata zerojedynkowego zdarzy się coś, co nas przekona jak bardzo liczy się to, co pomiędzy słowami i pomiędzy dźwiękami. Czego życzę czytelnikom tego bloga w nowym roku.
Radosław Mleczko
Zdjęcie: lipiec 2025, Monochrom Studio, sesja nagrań do płyty